Rowerem po Mazowszu

Mapa

Piękne parki, starożytne żelazo i niezwykła historia ołówków… | 34 km

8 czerwca 2019

Na naszą drugą wycieczkę w tym roku wyruszyliśmy z Ożarowa Mazowieckiego.

Pierwszy przystanek zrobiliśmy sobie w Duchnicach, gdzie zabytkowa aleja wysadzana lipami prowadzi do neorenesansowego pałacyku wybudowanego w drugiej połowie XIX w. Budynek powstał według projektu Stanisława Kierbedzia (słynnego budowniczego mostów, np. pierwszego żelaznego mostu w Warszawie) na podobieństwo włoskiej neorenesansowej willi. Ze względu na to, że był później wielokrotnie przebudowywany, zatracił niestety pierwotne cechy.

Z Duchnic skierowaliśmy się na południe, do Pruszkowa. Tutaj wjechaliśmy od strony Parku Kultury i Wypoczynku Mazowsze, zwanego przez mieszkańców Gliniankami (wcześniej wydobywano tu glinę). Miejsce to zostało jakiś czas temu odnowione, powstały pomosty, plac zabaw czy miejsca do rozpalenia ogniska.

Jadąc dalej, dotarliśmy do kolejnego parku – Anielin i położonego po drugiej stronie ulicy Bolesława Prusa, zabytkowego Parku Potulickich.

Na jego terenie, w krajobrazie dominują stawy, a na największym z nich znajduje się wyspa.

Od strony południowo-zachodniej parku dotarliśmy do Muzeum Starożytnego Hutnictwa. Mieści się ono w pałacyku Potulickich, pochodzącego z początku XIX wieku.

Muzeum powstało w tym miejscu nie bez przyczyny – jak się okazuje, na początku naszej ery istniał w tym rejonie drugi co do wielkości ośrodek metalurgiczny w Europie! Wytapiano tu żelazo pochodzące z rudy darniowej.

Dodatkową ciekawostką jest znajdujący się w muzeum fortepian pochodzący  1831 r. – jeden z najstarszych sprawnych w kraju! Do gry przy nim zasiadają co jakiś czas muzyczne sławy.

Naprzeciwko obejrzeć można klasycystyczny pałac Potulickich zbudowany w latach 20. XIX wieku. Obecnie swoją siedzibę ma tu Urząd Stanu Cywilnego, co potwierdza nawet poniższe zdjęcie 🙂

Pobierająca się właśnie para powinna zaznać szczęścia lub bogactwa na wspólnej drodze – w zależności od wyznawanego przesądu 😉 , ponieważ kiedy właśnie przybyli na ceremonię, rozpadał się drobny deszcz. My schroniliśmy się pod drzewami otaczającymi fontannę naprzeciwko budynku.

W XIX wieku Pruszków był popularną miejscowością letniskową dla mieszkańców stolicy, którzy budowali tu swoje domy. Przejeżdżając przez centrum miasta, dotarliśmy m.in. do zabytkowego Pałacyku „Sokoła” pochodzącego z 1876 roku. Pierwotnie należał on do właściciela wytwórni kafli, Ignacego Więckowskiego. Obecnie używana nazwa pałacu, pochodzi z czasów międzywojennych, kiedy to został wynajęty Towarzystwu Gimnastycznemu „Sokół”. Wtedy też pałac stanowił prężny ośrodek kulturalno-sportowy. Wewnątrz mieściło się m.in. kino. Po II wojnie światowej swoją siedzibę miał tu dom kultury, a ostatnio obiekt został gruntownie wyremontowany.

Na koniec naszej wizyty w Pruszkowie, podjechaliśmy jeszcze na ulicę Ołówkową, pod dawne budynki słynnej fabryki ołówków i kredek (np. znanych przez większość z nas kredek „Bambino”).

Zakład „St. Majewski” powstał tu już w 1889 r. i szybko zasłynął z wysokiej jakości produktów (np. podczas Wystawy Światowej w Paryżu 1935 r. ołówek „Polonia 340” otrzymał złoty medal).

Co interesujące, podczas I wojny światowej, zakład ten został ostrzelany i zniszczony przez wojsko niemieckie dowodzone przez majora Fabera, mimo że nie stanowił w zasadzie żadnego istotnego punktu obrony, położony z boku, poza linią walk. Produkcja musiała zatem zostać zatrzymana na dłuższy czas. Sytuacja ta przestaje jednak być dziwna, kiedy zwrócimy uwagę, że ów major był ściśle związany ze słynną niemiecką fabryką kredek i ołówków „Faber-Castell” …

Z Pruszkowa pojechaliśmy do Brwinowa, gdzie na chwilę zatrzymaliśmy się w parku miejskim.

W dalszej drodze towarzyszyły nam urocze maki 🙂

Skierowaliśmy się z powrotem na Ożarów Mazowiecki.

Jeszcze jeden przystanek zrobiliśmy sobie w Ołtarzewie, w tamtejszym parku miejskim.

Rosnące w tym miejscu drzewa pamiętają jeszcze czasy, kiedy to istniał tutaj niewielki pałacyk należący (wraz z przyległymi stawami) do majątku Stanisława Kierbedzia.

Z Ołtarzewa szybko wróciliśmy do Ożarowa, gdzie czym prędzej udaliśmy się na zasłużoną pizzę.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *