Archiwum miesięczne: Wrzesień 2018

Ostrołęka i okolice – Dzień 2 [ok. 50 km]

Dzisiejszy dzień zaczął nam się dość nietypowo. Kiedy już mieliśmy startować z wycieczką, okazało się, że w jednym z rowerów mamy kapeć… Zaczęliśmy zatem od wymiany dętki, ale uznaliśmy zgodnie, że był to w sumie lepszy moment, niż miałoby nam się to przydarzyć później na trasie…

Kiedy już wyruszyliśmy, najpierw skierowaliśmy się na drugi brzeg Narwi, aby podjechać pod Pomnik-Mauzoleum bitwy pod Ostrołęką 1931 r.

Podczas powstania listopadowego w tym miejscu istniał Fort Bema.

Pomnik zaczęto budować już w latach 30. XX wieku, ale przede wszystkim ze względu na brak funduszy, na jego finalizację trzeba było czekać aż do 2012 r. Z całą historią zapoznać się można w ciekawym artykule Filipa Springera.

Betonowa kaplica z podziemnym muzeum multimedialnym:

Na terenie wystawione są też repliki armat i jednorogów z początku XIX w. oraz wyrzutni Bema.

Po obejrzeniu mauzoleum, skierowaliśmy się nad rzekę, na wał.

Dzisiejszy dzień był przepiękny, krajobraz dookoła również 😊

Po drodze minęliśmy kontrowersyjną hałdę popiołów tutejszych zakładów. W ostatnim czasie znacznie się zmniejszyła.

Dalej kierowaliśmy się na północny wschód, nadal ciesząc się pogodą i widokami,

aż dotarliśmy do ścieżki dydaktycznej na terenie Leśnictwa Łęg.

Wzdłuż szlaku rozstawione są tablice informacyjne przybliżające atrakcje kurpiowskiej puszczy.

W lesie wdrapać się można również na naprawdę wysoką górę, znajdującą się w pobliżu tzw. Krwawej Polany (według legendy bitwę toczyły tu wojska Napoleona).

Wkrótce dotarliśmy do mostu na rzece Szkwa – łączącego ziemie Mazowsza i Podlasia. Most ten jest obecnie nieczynny ze względu na swój słaby stan techniczny, jednak okoliczni mieszkańcy wciąż z niego korzystają (sami byliśmy świadkami przejazdów samochodów po tych dziurawych deskach).

Jedna z miejscowości na kolejnym odcinku naszej trasy – Dąbrówka, zaskoczyła nas widokiem mnóstwa kapliczek rozstawionych na sporym terenie przylegającym do tutejszego kościoła.

Kaplica Narodzenia:

Zatrzymaliśmy się tu zatem na krótkie zwiedzanie.

Drewniany kościół został przeniesiony do Dąbrówki pod koniec XIX w. z miejscowości Kadzidło. Już wtedy miał ponad sto lat.

Ze względu na coraz późniejszą porę i czekający nas jeszcze tego dnia powrót do Warszawy, postanowiliśmy nieco skrócić naszą zaplanowaną wcześniej trasę. Początkowo trochę było nam żal już zawracać, ale chwilę później już o tym zapomnieliśmy, kiedy to naszym oczom ukazały się wielkie połacie wrzosów kwitnących wzdłuż lasu.

Jeszcze jeden krótki przystanek zrobiliśmy sobie w miejscowości Lelis. Przywitały nas tu krowy chętnie pozujące do zdjęć ;)

W miejscowości warto zatrzymać się przy kapliczce postawionej przez jednego z mieszkańców. Upamiętnia ona wydarzenia z 1830 r., kiedy to zmarło tutaj ok. 150 osób zarażonych cholerą. Choroba zabrała ich wszystkich w ciągu zaledwie 2 miesięcy.

Wnętrze kapliczki:

Ostatni mały postój urządziliśmy sobie w gajówce Durlasy. Upamiętniono tutaj gajowego, Władysława Małkowskiego, który był również żołnierzem Korpusu Ochrony Pogranicza w Kampanii Wrześniowej 1939 r., zamordowanym przez NKWD. W tym miejscu obchodzone są również rocznice zbrodni katyńskiej oraz, jak widać na rozwieszonym banerze (zdjęcie poniżej), rocznice katastrofy smoleńskiej.

Stąd wróciliśmy już prosto na obiad do Ostrołęki (była i pizza i burger 😊), a później już niestety trzeba było jechać do domu, do Warszawy…

 

Trasa:

Pobieranie

Ostrołęka i okolice – Dzień 1 [ok. 54 km]

Kiedy lato zmierzało ku końcowi, postanowiliśmy wybrać się na weekend gdzieś dalej od Warszawy. A najlepiej w jedno z tych mazowieckich miejsc, do których planowaliśmy dotrzeć już od paru lat i dotychczas tylko na planach się kończyło 😊 A zatem spakowaliśmy się i już w piątek wieczorem wyruszyliśmy do Ostrołęki.

Sobotni poranek był nieco pochmurny, ale mimo to pogoda zapowiadała się całkiem dobrze. Naszą wycieczkę zaczęliśmy od odwiedzenia kilku punktów w samym mieście.

Przy ul. Kościuszki zatrzymaliśmy się na chwilkę przy skwerze im. dr. Józefa Psarskiego, gdzie jakiś czas temu stanął również jemu poświęcony pomnik-ławeczka.

Był to zasłużony ostrołęcki lekarz oraz działacz oświatowy i społeczny – organizował m.in. tajne nauczanie czy założył bibliotekę, za co zsyłano go do Rosji.

Naprzeciw skweru znajduje się imponujący barokowy klasztor pobernardyński pw. Św. Antoniego.

Stąd udaliśmy się jeszcze na rynek, w którego części centralnej stoi pomnik generała Józefa Bema. Odsłonięto go na pamiątkę wydarzeń z powstania listopadowego i bitwy 26 maja 1831 r. kiedy to Józef Bem poprowadził atak Artylerii Lekkokonnej, który powstrzymał Rosjan i umożliwił armii gen. Skrzyneckiego dokonać odwrót na Warszawę.

Wyjeżdżając z Ostrołęki w kierunku południowo-zachodnim (w okolicy Osiedla Łęczysk) z wału można dostrzec wczesnośredniowieczne grodzisko z końca XI lub z XII wieku. To tutaj powstała Ostrołęka, a gród strzegł przeprawy przez Narew. Jako, że przebiegał tędy szlak handlowy z Mazowsza do Prus, funkcjonowała tu również osada targowa.

Grodzisko, otoczone wałami obronnymi, posiadało plac o promieniu do 5 m. Dookoła znajdowała się fosa wypełniona wodą, funkcjonował most zwodzony, postawiono również drewnianą wieżę obserwacyjną.

Na drugim brzegu dojrzeć można dopływ Narwi – rzekę Omulew.

Przystanęliśmy też na chwilę przy moście kolejowym, gdzie mogliśmy popatrzeć na Narew i otaczającą ją przyrodę.

Koło wsi Dzbenin zboczyliśmy z drogi, aby odszukać lokalną ciekawostkę – “królewski kamień”. Kiedyś tereny te porastała puszcza, a w niej odbywały się polowania. Do miłośników tego typu rozrywek należał również król Stefan Batory. Według legendy, podczas jednej z wypraw na łowy król został zraniony przez jelenia. Na szczęście, Batory zabrał ze sobą swego medyka, który go szybko opatrzył – a na „stół operacyjny” wybrał wielki kamień, który akurat tutaj się znajdował.

Ogromny granitowy głaz narzutowy ma 12 metrów w obwodzie oraz ponad 4 metry wysokości i jest pomnikiem przyrody. Niestety dla nas okazał się bardzo trudno dostępny – zanurzony częściowo w starorzeczu Narwi, w bardzo zarośniętym o tej porze roku terenie.

Kolejny krótki przystanek zrobiliśmy sobie na małej plaży nad Narwią, skąd rozciągał się piękny widok na okolicę.

I jeszcze obrazki z drogi:

W pewnym momencie na horyzoncie dostrzegliśmy trochę ciemniejsze chmury. Przejeżdżając przez wieś Janki Młode, Dżako przezornie zaproponował krótki postój (“w razie czego”) na ławeczce pod daszkiem tutejszego przystanku… Jak tylko weszliśmy pod wiatę, po prostu lunęło jak z cebra! Aż takiej ulewy trudno było się spodziewać, a my mieliśmy naprawdę dużo szczęścia, że akurat znaleźliśmy się wśród zabudowań wsi, koło takiego idealnego przystanku. Ulewa zatrzymała nas na dobre pół godziny! Kiedy deszcz znacznie się zmniejszył, założyliśmy nasze peleryny i ruszyliśmy dalej.

Czekały nas jeszcze kolejne atrakcje do zobaczenia.

Pierwszą z nich był starożytny kurhan z co najmniej I w n.e.! Znajduje się on pod Wojszami. Jest zbudowany z kamieni, ma wysokość ok. 2,5 metra. Prawdopodobnie pochowano w nim jednego z członków starszyzny plemiennej.

Obok kurhanu jest jeszcze jedna ciekawostka – kapliczka z 1820 r.

Ostatnim punktem dzisiejszej wyprawy było jeszcze jedno średniowieczne grodzisko znajdujące się na naszej drodze, w miejscowości… Grodzisk Duży. Aby do niego podjechać musieliśmy przebrnąć przez polne rozkopane dróżki, które namokły podczas deszczu. Jazda nimi nie należała do najprzyjemniejszych… Do samego grodziska prawie nie dawało się już nawet dojechać, więc w przypadku węższych opon w rowerze lepiej było nawet trochę podejść.

Grodzisko funkcjonowało tu w X-XII w. Jego średnica wynosi 80 m., a wysokość wałów to ponad 3 metry od strony zewnętrznej. Stacjonowały tu załogi wojskowe broniące państwa piastowskiego przed Jaćwingami, Litwinami oraz Prusami.

Kiedy opuściliśmy tereny grodziska, wreszcie rozpogodziło się. Dzięki temu mogliśmy się porozgrzewać w pięknym słońcu i już wysuszeni wrócić do Ostrołęki.

 

Trasa:

Pobieranie