Archiwum miesięczne: Maj 2014

Wille Konstancina II [ok. 42 km]

Tym razem postanowiliśmy wyruszyć do Konstancina, by kontynuować wycieczkę ze “Spacerownikiem”* – tutaj znajdziecie opis naszej pierwszej takiej wyprawy.

Zaczęliśmy od Starej Papierni w Mirkowie, która nadal funkcjonuje – produkuje się w niej obecnie papier higieniczny. Budynki pochodzą nawet z lat 30. XIX w. Jest to jeden z dwóch zakładów fabryki – w górnym zakładzie znajduje się obecnie centrum handlowe.

Zabudowa znajdująca się w sąsiedztwie należy do dawnej osady fabrycznej (XIX w). Wśród niej są zarówno domy mieszkalne, jak i gmachy socjalne. Najbardziej okazały z nich (na zdjęciu poniżej) stanowił ambulatorium.

Budynki mieszkalne zamieszkiwane były głównie przez robotników papierni nazywanych Ciepokami. Zostali oni przeniesieni (wraz z fabryką) z Mirkowa nad Prosną. Nazwa pochodząca z ich gwary miała mniej więcej oznaczać tyle co “przerzuceni”.

Pomiędzy fabryką a osiedlem robotników znajduje się neogotycki kościół Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny, powstały w latach 1907-09.

Naprzeciw kościoła widać staw, w którym hodowano kiedyś karpie.

Z Mirkowa wzdłuż Jeziorki, skierowaliśmy się na Stocer – czyli Stołeczne Centrum Rehabilitacji. Mieści się ono przy Parku Zdrojowym im. Hrabiego Witolda. Utworzone zostało w latach 50. XX w. Pawilony rozmieszczono w eleganckich willach. Dziś niestety są one mocno zaniedbane.

Na zdjęciach poniżej Pawilon G – pensjonat “San Soucis” z 1929 r.

Pawilon G.

 

Willa “Malutka” czyli Pawilon F z około 1914 r. Zagrała ona w filmie Barei “Żona dla Australijczyka” udając nadmorską willę w Gdyni.

Pozostałe pawilony:

 

Po opuszczeniu terenu Stocera, po drugiej stronie ul. Piotra Skargi natrafiliśmy na opuszczona willę. W Konstancinie zobaczyć ich można wiele.

Naprzeciwko, stoi willa “Ustronie”, która należała przed wojną do “króla piwa”, właściciela znanego wówczas browaru Haberbusch i Schiele. Obecnie, według informacji ze “Spacerownika” jej właścicielem jest z kolei “król wermutów”. Willa została znacznie rozbudowana w latach 90. właśnie przez nowego właściciela. Straciła wtedy niestety swój secesyjno-modernistyczny charakter, przekształcając się w groteskowy zameczek.

Nieopodal, znajduje się willa “Urocza” – o dziwo powstała w okresie panowania mody na modernistyczną architekturę.

Na ul. Sanatoryjnej jedną z okazałych willi jest ta “Pod Gryfami” – nazwę wyjaśni poniższa fotografia. Rezydencja swoją architekturą nawiązuje do wielu znanych budynków, m. in. widoczna na zdjęciu kopuła, przypomina tę z warszawskiej Królikarni.

Jedną z najsłynniejszych willi Konstancina była kiedyś willa “Julisin” (ul. Żółkiewskiego). Przed wojną stał tu luksusowy i elegancki dom z wielkim ogrodem. Wnętrza budynku ozdabiały dzieła sztuki. Spotykały się tu elity, odbywały liczne koncerty.

Sytuacja zmieniła się diametralnie podczas wojny, kiedy willa została skonfiskowana przez Niemców. W późniejszych latach przez chwilę zajmowana była przez warszawskie liceum im. Reytana, a póżniej przekazano ją Bolesławowi Bierutowi. Po kolejnych przejściach z rąk do rąk, willa stała pusta i niszczała. W 2008 r. nowy właściciel rozebrał ją niezgodnie z prawem. Widoczny na zdjęciu poniżej zachowany budynek to portiernia. Krążą informacje, że słynna willa ma zostać odbudowana.

Bardzo okazała i efektowna jest z kolei neoklasycystyczna willa Pallas Athenae (ul. Piasta). Wybudowana została prawdopodobnie w 1906 r. Kiedyś znajdowało się tu nawet boisko do krykieta i stajnia. Zamieszkiwał ją m.in. łódzki producent tasiemek i koronek.

Jeszcze jedna z niestety dość wielu smutnych historii konstancińskich willi wiąże się z willą o nazwie “Anna” (ul. Żeromskiego). Stanowi ona najcenniejszy zabytek secesji w Konstancinie. Zaprojektował ją Jan Heurich młodszy.

Był on bardzo ciekawą postacią. Wystarczy nadmienić, że był jednym z twórców Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej, a także brał udział w reaktywacji Szkoły Sztuk Pięknych w Warszawie. Piastował również stanowisko pierwszego w niepodległej Polsce ministra sztuki i kultury. Jest autorem wielu znanych budynków w stolicy – np. Kamienicy Krasińskich (Plac Małachowskiego), Domu pod Orłami czy Biblioteki Publicznej. Z kolei jego ojciec, Jan Kacper Heurich pobierał nauki od słynnego Henryka Marconiego, a sam zaprojektował np. kościół Św. Anny, który oglądaliśmy podczas wycieczki po Wilanowie.

“Anna” powstała w 1904 r. Nazwę nadano jej na cześć żony właściciela, adwokata Alberta Klimpela. Zarówno Alberta, jak i jego brata aptekarza, fascynowała nauka. Dlatego też w latach międzywojennych spotykała się tutaj warszawska elita uczonych. Jan Heurich nadał budynkowi nieodparty urok. Oprócz wielu dekoracji, ażurowych ganków, posiada on charakterystycznie wycięte owalne okna.

Dziś niestety willa jest opuszczona i niszczeje.

P1140935a

Konstancin kryje jeszcze wiele nieodwiedzonych przez nas interesujących miejsc. Być może w swoim czasie zorganizujemy jeszcze jedną wycieczkę po tej podwarszawskiej miejscowości.

Trasa:

Pobieranie

 

* Majewski J.S., Bartoszewski D., Urzykowski T., Spacerownik Warszawski, 2007, Biblioteka Gazety Wyborczej

Majówka [ok. 50 km]

Tegoroczna majówka niestety nie zapowiadała się najlepiej… Prognozy sygnalizowały deszcz, nagły spadek temperatury i do tego wiatr. Jedynie czwartek, 1 maja, miał jeszcze być w miarę ładny. Postanowiliśmy zatem to szybko wykorzystać i wybrać się wreszcie na przejażdżkę w stronę Wisły. Jak się okazało, na podobny pomysł wpadło chyba pół Warszawy ;)

Przez Wilanów i zatłoczoną ulicę Przyczółkowską, przedostaliśmy się do ul. Vogla i tam minęliśmy Jezioro Powsinkowskie.

Dalej kierowaliśmy się nad Wisłę. Pojechaliśmy wzdłuż wału, do ujścia Jeziorki i dalej na Gassy. Po drodze zrobiliśmy kilka zdjęć wiosennych widoczków.

Za Gassami trafiliśmy na latający zabytek, samolot Tiger Moth, na którym szkolili się nasi piloci podczas II Wojny Światowej.

Wróciliśmy tradycyjnie przez Las Kabacki. Wiatr zaczynał się już niestety wzmagać. Złapał nas nawet maleńki deszczyk, ale za chwilę już nie było po nim śladu.

Postanowiliśmy zakończyć przejażdżkę w typowym stylu majówkowym – podjechaliśmy więc jeszcze do grupy naszych znajomych, by przyłączyć się do wspólnego grillowania ;)

 

Trasa:

Pobieranie