Archiwum roczne: 2014

Jesienią rowerzyści się nie lenią [ok. 53 km]

Na ostatnią wycieczkę w tym roku wybraliśmy się w okolice Mińska Mazowieckiego. Wyruszyliśmy z ulicy Kosmicznej. Pierwszym punktem na naszej trasie był oddział Muzeum Ziemi Mińskiej – 7 Pułku Ułanów Lubelskich na ul. Sosnkowskiego. Jednak okazało się, że w soboty jest on akurat zamknięty (muzeum czynne wt.-pt. 9:00-17:00 i ndz.12:00-16:00). Pojechaliśmy zatem dalej.

W lesie na południe od muzeum, za rzeką Srebrną, rośnie najstarsza sosna w Polsce. Ma ponad 360 lat i 22 m wysokości.

Dzięki temu, że jest rozłożysta i posiada wiele gałęzi, nie była nigdy zbyt atrakcyjna dla przemysłu drzewnego. Prawdopodobnie dlatego przetrwała tyle lat.

Dalsza droga prowadziła nas przez pola, łąki i lasy.

Dżako jak zwykle obserwował ptaki.

Za Głupianką zjechaliśmy z głównej drogi…

aby przez kwiecistą łąkę…

dotrzeć do uroczyska Joście, czyli pradawnego miejsca kultu.

We wgłębieniu znajdującego się tu wcześniej głazu narzutowego podczas równonocy wiosennej zostawiano w ofierze żywność dla ubogich.  Głaz został jednak rozbity na polecenie proboszcza z Kołbieli.

Na początku XX w. wybudowano tu kapliczkę św. Anny – obecna pochodzi z 1947 r. W Wielkanoc odprawiana jest tutaj msza święta.

We wsi Dłużew zrobiliśmy sobie przystanek na lody. Mieliśmy stąd piękny widok na most nad Świdrem.

Nieopodal znajduje się Dom Plenerowy Akademii Sztuk Pięknych. Dwór pochodzi z przełomu XIX i XX w.

Otoczony jest przez park z rzeźbami.

Jesienne widoki w drodze do Siennicy.

W Cegłowie minęliśmy sierociniec, który przeznaczony był dla sierot ofiar wojennych. Na budynku znajduje się symboliczna rzeźba pelikana.

Na początku XX w. w Cegłowie doszło do rozłamu religijnego – większość ludności przeszła wraz z proboszczem do wspólnoty mariawitów, a niewielka część pozostała przy wyznaniu rzymskokatolickim. Neogotycki kościół wybudowany dla mariawitów jest jedną z największych parafii tego wyznania na Mazowszu.

Drewniana niska zabudowa w Cegłowie.

Wracając do Mińska minęliśmy cmentarz żydowski przy ul. Cichej.

Wycieczkę zakończyliśmy tradycyjnie pizzą.

 

Trasa:

Pobieranie

Bolimowska Jesień [ok. 60 km]

Dzisiaj na wycieczkę ruszyliśmy z Żyrardowa. Postanowiliśmy udać się w rejon Puszczy Bolimowskiej.

Początkowo skierowaliśmy się w stronę miejscowości Działki i Sokule. Jak się wkrótce okazało, naszą drogę przecięła nam ogrodzona trasa szybkiego ruchu. Na szczęście udało nam się znaleźć przejście pod nią.

Droga na Sokule prowadziła nas częściowo lasem.

Chwilę później przekroczyliśmy granicę Bolimowskiego Parku Krajobrazowego.

Znaczną część parku zajmuje puszcza. Nasza droga prowadziła jednak głównie przez pola.

Dotarliśmy w końcu prawie do samej granicy Mazowsza – z województwem łódzkim.

Wracając, przejechaliśmy przez miejscowość Puszcza Mariańska, gdzie znajduje się klasztor Marianów, pochodzący z końca XVII w. Został on jednakże odbudowany w znacznej części po pożarze w 1993 r.

Stary dzwon na terenie klasztoru.

Na pamiątkę pobytu Jana III Sobieskiego w klasztorze 10 sierpnia 1683 r. postawiono pomnik. Król zatrzymał się tutaj w drodze pod Wiedeń.

W miejscu, gdzie stoi pomnik, rosła wtedy lipa, pod którą Sobieski zasnął i przyśniła mu się ponoć wygrana w wojnie. W drodze powrotnej król odwiedził ponownie Puszczę Mariańską i pozostawił tu na pamiątkę część zdobyczy tureckich.

Dalej pojechaliśmy w kierunku Mszczonowa. Podczas przerwy na przekąskę przyglądał nam się kot.

Mszczonów znany jest z kompleksu basenów z wodą termalną.

Podczas powrotu do Żyrardowa nasze oczy cieszyły barwy jesieni.

Tartak Brzózki – nieopodal Radziejowic.

Trasa:

Pobieranie

Otrębusy i Podkowa Leśna [ok. 11 km]

Dzisiejszą wycieczkę rozpoczęliśmy nietypowo, bo od zwiedzania Muzeum Motoryzacji i Techniki w Otrębusach.

Muzeum to powstało w wyniku prywatnej inicjatywy. Właściciele zgromadzili do tej pory około 300 pojazdów. Niestety, ze względu na ograniczoną powierzchnię, nie wszystko daje się dobrze wyeksponować.

Znajdziemy tu np. najstarszy samochód w Polsce (z 1897 r.), pancerne Volvo Lecha Wałęsy, czy też najbardziej strzeżony samochód PRL – Cadillac Fleetwood (profesjonalnie opancerzony), który był przeznaczony dla  Edwarda Gierka.

Innym ciekawym eksponatem jest pierwszy mini van na świecie, Fiat 600 Multipla, który miał w zamyśle służyć jako miejska taksówka.

Na zdjęciu poniżej z kolei samochód Adler Primus (1932 r.), który został na wiele lat zamurowany, ponieważ nie chciano, by dostał się w ręce Armii Czerwonej.

W muzeum znajdują się też zabytkowe rowery.

Muzeum można odwiedzać codziennie od godz. 8:00 do 17:00 (w niedzielę w godz. 10:00-17:00).

Po wizycie w Otrębusach, przenieśliśmy się samochodem (ale już nie muzealnym) do Podkowy Leśnej. Tutaj postanowiliśmy pokręcić się na rowerach w towarzystwie “Spacerownika Warszawskiego”.

Podkowa Leśna jest w zasadzie jedynym miastem, w którym udało się zrealizować ideę miasta-ogrodu (według projektu Antoniego Jawornickiego). Patrząc na mapę widzimy, że jej ulice rozchodzą się promieniście, a w centralnej części układają się na kształt przypominający właśnie podkowę. Poszczególne dzielnice oddzielone są od centrum pasami zieleni. Co więcej, w Podkowie nie znajdziemy też ani jednego bloku – dominuje tutaj bowiem niska zabudowa willowa.

Będąc w Podkowie wyczuwa się szybko jej wyjątkowy charakter. Miasteczko to było ponadto zawsze uważane za miejscowość inteligencką.

Współzałożycielem miejscowości był Stanisław Lilpop – ojciec Anny, żony Jarosława Iwaszkiewicza. Stanisław Lilpop był człowiekiem bardzo zamożnym – przejął po ojcu jedną z warszawskich fabryk (gdy ta zbankrutowała, popełnił samobójstwo).

Nasze zwiedzanie zaczęliśmy od stacji kolejki z 1927 r. wybudowanej w stylu uzdrowiskowym.

Kawałek dalej, przy ul. Jana Pawła II natknęliśmy się na parterowy drewniany dom. Jest on najstarszym budynkiem w Podkowie. Dziś mieści się w nim sklep.

Skręciliśmy w ul. Lilpopa, gdzie zobaczyć można drewnianą willę “Aida”, zbudowaną w ok. 1900 roku, nawiązującą do stylu szwajcarskiego. Jej właściciel, Stanisław Lilpop, wykorzystywał ją początkowo jako domek myśliwski. Później mieszkało w niej w okresie letnim znane małżeństwo – Anna oraz Jarosław Iwaszkiewicz. Pisarza odwiedzał tutaj dość często jego kuzyn, Karol Szymanowski, a także Jan Lechoń czy Antoni Słonimski. Towarzystwo spędzało czas grywając w tzw. krokieta (podobno Lechoń znany był z tego, że oszukiwał w tej grze).

Dom ma ciekawe elementy dekoracyjne – takie jak ziejące smoki-ptaki widoczne na poniższym zdjęciu.

Jadąc dalej ul. Lilpopa, dotarliśmy do parku miejskiego. Znajduje się w nim staw. Obecnie park jest ogólnie trochę zaniedbany.

Jeżdżąc po terenie dotarliśmy do Klubu Sportowego, nazywanego kasynem. Od początku swojego istnienia budynek pełnił funkcje publiczne – bywała tu cała śmietanka towarzyska Podkowy. W okresie powojennym został upaństwowiony, zajęła go szkoła, a potem ośrodek szkoleniowy spółdzielni Społem.

W chwili obecnej jest już po remoncie. Mieści się w nim Centrum Kultury. Działa tu także restauracja.

Z parku wyruszyliśmy w kierunku Dzielnicy Kwiatów (nazywanej tak od nazw ulic). Na skwerze im. Ks. Kolasińskiego postawiona została figura Matki Boskiej w stylu art déco. Znajduje się ona w miejscu wmurowanego kamienia węgielnego pod Podkowę Leśną.

Nieopodal, zobaczyć można drewniane budynki z lat 20. XX w. z wieżami i galeriami (projektu arch. Rzepeckiego).

Pełniły one rolę pensjonatów (“Jukawa” i “Przedwiośnie”) i służyły niegdyś przyjeżdżającym do Podkowy, w celu wypoczynkowym, mieszkańcom Warszawy.

Z kolei w sąsiedniej dzielnicy, nazywanej Ptasią, znajdziemy jeden z najstarszych domów miasta, Willę “Małgosia” (z 1928 r.). Mieszkał w niej m.in. pilot i dowódca eskadry myśliwskiej w wojnie 1920 r., Antoni Mroczkowski.

Następnie postanowiliśmy pojechać na Stawisko, czyli do Muzeum im. A. i J. Iwaszkiewiczów, które okazało się być niestety zamknięte (otwarte jest we wt., śr. i pt. od godz. 9:00 do 15:00; we czw. 9:00-17:00 oraz ndz. 10:00-15:00). My akurat przyjechaliśmy tu w sobotę…

Stawisko to willa z ogrodem, która należała do Iwaszkiewiczów. Przyjmowani byli tu znamienici goście, jak np. Karol Szymanowski, Jan Lechoń, Antoni Słonimski, Krzysztof Kamil Baczyński, Witold Lutosławski czy Czesław Miłosz. Powstało tu również wiele utworów Iwaszkiewicza.

W muzeum można zobaczyć jak willa była umeblowana, można również obejrzeć bibliotekę czy fotografie rodzinne pisarza.

Po spotkaniu się z zamkniętą bramą, postanowiliśmy sobie to wynagrodzić i udać się jeszcze do pobliskiego Turczynka.

Ciekawostką Turczynka są niesamowite wille pochodzące z 1905 r. Otoczone parkiem, z licznymi wieżyczkami, przypominają zamki, wprowadzają atmosferę niczym z horrorów…

Zostały one wybudowane dla Wilhelma Wellischa – finansisty, który wraz z żoną zamieszkał w jednej z nich. Sąsiednią willę przeznaczono dla ich rodziny. W 1941 r. mieszkańcy obu budynków zostali niestety wyrzuceni przez Niemców. Po wojnie założono tu szpital. Natomiast od lat 90. wille stoją opuszczone i niszczeją. Wystawiane są w ostatnich latach na sprzedaż, ale nie ma za bardzo chętnych na ich kupno.

 

Z Turczynka wróciliśmy w okolice podkowiańskiej stacji i wycieczkę zakończyliśmy w pobliskiej pizzerii. Pizza była bardzo smaczna, polecamy :)

 

Trasa:

Pobieranie

Na południe od Warki [ok. 42 km]

Wycieczka, którą dzisiaj chcieliśmy opisać rozpoczęła się w Warce.  Miasto to mieliśmy już okazję zwiedzić m.in. trzy lata temu.

Tym razem udaliśmy się od razu (tzn. po zjedzeniu lodów), na południe, już poza miasto. W Grabowie nad Pilicą natknęliśmy się na cmentarz z okresu I wojny światowej. Pomiędzy brzozami stoją tu metalowe krzyże upamiętniające zarówno żołnierzy niemieckich, jak i rosyjskich.

W Zwierzyńcu zrobiliśmy parę fotek tutejszym zwierzętom.

Jak zwykle trafił się też odcinek piaszczystej drogi, który utrudniał, a momentami nawet uniemożliwiał niektórym jazdę…

Niebawem dotarliśmy do Studzianek Pancernych. Drugi człon nazwy został nadany tej wsi w 1969 roku, miała tu bowiem miejsce bitwa pancerna jednostek polskiej i radzieckiej brygady z niemiecką dywizją. Zakończyła się zwycięstwem sił polsko-radzieckich. Jeden z czołgów biorących udział w walkach wykorzystano jako pomnik poległym.

Akcja trzech odcinków serialu “Czterej Pancerni i pies” rozgrywa się podczas tej bitwy.

Podczas powrotu do Warki Dżako złapał gumę, a słońce miało się już ku zachodowi… Mieliśmy jednak przy sobie dwa zestawy łatek. Okazało się, że w jednym z nich klej całkowicie zasechł, z kolei w drugim klej w zasadzie nie kleił… Pozostało nam zatem pompowanie przebitej dętki i jak najszybsza jazda – ile się da na takiej dętce, do kolejnego pompowania. Na szczęście do Warki było już blisko.

Awaria nie przeszkodziła nam w zrobieniu po drodze jeszcze zdjęcia Pilicy.

Zakończyliśmy na rynku w Warce (oczywiście pizzą).

 

Trasa:

Pobieranie

Białobrzeskie szlaki wzdłuż Pilicy [ok. 71 km]

Na kolejną wycieczkę ruszyliśmy z miasta Białobrzegi, leżącego nad Pilicą. Dla zachęty, po dojechaniu na miejsce, zaczęliśmy od odwiedzenia tutejszej lodziarni znanej z pysznych lodów (przy ul. Krakowskiej, głównej ulicy przecinającej miasteczko) – polecamy :)

Nasz pierwszy przystanek stanowiły Wyśmierzyce, czyli najmniejsze miasto w Polsce (pod względem ludności oczywiście).

Główna ulica Wyśmierzyc:

Kierując się na Nowe Miasto nad Pilicą, minęliśmy po drodze urokliwy drewniany kościółek (zbudowany z modrzewia) znajdujący się w środku lasu, w miejscowości Waliska.

Na jego terenie stoi figura Św. Jana Nepomucena:

Wkrótce dotarliśmy nad Pilicę

oraz do Nowego Miasta nad Pilicą. W oczy rzucił się nam pałac zbudowany na nadrzecznej skarpie. Pałac Granowskich, bo o nim mowa, pochodzi z połowy XVIII w. Otacza go park, a sam budynek powstał w duchu późnego baroku.

Pałac jest obecnie w stanie surowym. Jakiś czas temu poddano go remontowi, którego później zaprzestano.

Ze względu na to, że powoli zaczynało nam burczeć w brzuchach, postanowiliśmy skoczyć szybko na obiad. Trafiliśmy do przyjemnej knajpki o wdzięcznej nazwie “Gastrofaza”.

Na pobliskim placu Armii Krajowej stoi dość nietypowy pomnik – jest to myśliwiec LIM 5 z lat 50-tych, który swoją służbę zakończył w 1989 r.

Na Białobrzegi wracaliśmy po drugiej stronie Pilicy. W Świdnie minęliśmy kolejny pałac z XVIII wieku. Jest  on niedostępny dla zwiedzających, ale z drogi eksponował się dość dobrze. Wybudowany został w stylu barokowo-klasycystycznym. Otacza go park.

W miejscowości Osuchów trafiliśmy na zniszczony most, który “zagrał” w filmie “Zmróż oczy” (fragment filmu można obejrzeć tutaj). Został on postawiony w 1978 r. przez wojsko.

Wycieczkę zakończyliśmy w Białobrzegach, w momencie malowniczego zachodu słońca nad Pilicą.

 

Trasa:

Pobieranie