Archiwum miesięczne: Wrzesień 2012

Festiwal Kwiatów w Skierniewicach, romantyczna Arkadia i zimny finisz w Łowiczu [ok. 40 km]

Po raz drugi w tym sezonie “zdradziliśmy” Mazowsze na rzecz innego regionu. Tym razem udaliśmy się na Święto Kwiatów, Owoców i Warzyw do Skierniewic. Przy okazji zwiedziliśmy też kilka innych miejsc w województwie łódzkim.

Wysiedliśmy przy zabytkowym budynku Dworca Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej, w stylu gotyku angielskiego. To tutaj kręcono sceny z filmu “Lalka”, na podstawie powieści Prusa. W Skierniewicach bywał także Reymont, a Ignacy Krasicki pisał swoje bajki i fraszki.

Z okazji święta otwarta została także Parowozownia, gdzie oglądać można ponad sto pojazdów. My niestety z braku czasu tym razem do niej nie zajrzeliśmy.

Przez klasycystyczną bramę z XVIII w. wjechaliśmy do Parku Miejskiego.

Mostek na rzece Skierniewce w Parku Miejskim:

Festiwal Kwiatów, Owoców i Warzyw odbywa się tutaj co roku (w Skierniewicach swą siedzibę mają bowiem Instytut Sadownictwa i Kwiaciarstwa oraz Instytut Warzywnictwa). Ulicami miasta przechodzi wtedy korowód w strojach regionalnych, na licznych straganach można kupić przeróżne nasiona, kwiaty, warzywa oraz popróbować regionalnych przysmaków.

Stoiska znajdowały się także w parku przy Pałacu arcybiskupów gnieźnieńskich* z XVII w. (siedzibie Instytutu Warzywnictwa)

oraz przy zachowanym do dziś pałacyku myśliwskim (siedzibie Instytutu Sadownictwa i Kwiaciarstwa).

Z kolei na rynku, pod Ratuszem, odbywały się występy satyryczne oraz koncerty.

Wyjeżdżając z miasta, minęliśmy jeszcze na ul. Św. Floriana “modrzewiowy dworek”, w którym mieszkała niegdyś pierwsza miłość Fryderyka Chopina, Konstancja Gładkowska.

Na naszej trasie znalazł się także Nieborów, gdzie zwiedzić można barokowy pałac, zaprojektowany nie przez nikogo innego, jak Tylmana z Gameren. Pałac ten przetrwał szczęśliwie okres II wojny światowej. Jeden z jego właścicieli, Michał Radziwiłł, stworzył tu też park w stylu francuskim. My jednak Nieborów pozostawiliśmy sobie na inną wycieczkę. Udaliśmy się natomiast do parku w stylu angielskim, stworzonego przez żonę Michała Radziwiłła, mianowicie do Arkadii.

Księżna prace nad parkiem zaczęła w 1778 r. i prowadziła je ponad 20 lat, aż do swej śmierci. Park uważany był za jeden z napiękniejszych w Europie, opisywany jako “czarodziejskie dzieło wróżki”. Na jego terenie znajduje się wiele budowli nawiązujących do antyku, np.

Świątynia Diany,

akwedukt na rzece Skierniewce,

czy Łuk Grecki przy Domu Murgrabiego.

Przybytek Arcykapłana, do którego budowy wykorzystano wiele elementów z zamku w Łowiczu:

Wewnątrz znajduje się sarkofag,

a obok Mur z Hermami:

Jeden z dwóch cylindrycznych obelisków znajdujących się na końcach Cyrku Rzymskiego (czyli toru przeznaczonego do wyścigów zaprzęgów):

“Zagadkowy” Sfinks przed Świątynią Diany:

Oprócz antyku, znaleźć tu można także obiekty w duchu romantyzmu (Domek Gotycki).

Po zwiedzeniu Arkadii okazało się, że przyszła pora obiadowa… W poszukiwaniu posiłku udaliśmy się zatem do Łowicza.

Wjeżdżając do Łowicza, minęliśmy pałac  gen. Klickiego, w którym mieści się obecnie galeria malarstwa współczesnego Zofii i Romana Artymowskich. Generał był uczestnikiem walk o niepodległość. W budynku, obok malarstwa, znajdują się także pamiątki po nim.

Po drugiej stronie ulicy, stoi (również należąca do kompleksu pałacowego) baszta.

Jednym z naszych kolejnych punktów podczas pobytu w Łowiczu była wizyta przy ruinach zamku z XIV w. (zamek zburzyli Szwedzi, później był odbudowywany i ponownie rozbierany). Niestety nie udało nam się zobaczyć zbyt wiele, ponieważ ruiny otoczone zostały wysokim płotem (stanowią obecnie własność prywatną).

Przejechaliśmy się zatem po Nowym Rynku, który jest jednym z trzech w Europie, które posiadają zachowany trójkątny kształt.** W latach 2005-06 przeprowadzono jego rewitalizację (nagrodzoną zresztą przez Towarzystwo Urbanistów Polskich).

Na ziemi, w kostce brukowej obok fontanny, odtworzono ślady fundamentów dawnego ratusza.

Z kolei przy Starym Rynku, z widokiem na Ratusz, zjedliśmy w końcu nasz obiad.

Ponieważ zrobiło się zimno, a do odjazdu pociągu zostało nam jeszcze trochę czasu, przejechaliśmy się dla rozgrzewki po parku Błonia.

Zmarznięci udaliśmy się w końcu pociągiem do domu.

 

* ostatnim rezydującym arcybiskupem był Ignacy Krasicki

** obok Paryża i Bonn

 

Trasa:

Pobieranie

Izabelin – Stare Babice na Dżesice [ok. 50 km]

W pierwszą wrześniową niedzielę wybraliśmy się na krótką przejażdżkę, głównie po to, by przetestować drugi rower Agi – Dżesikę, która stała parę lat nieużywana. Na szczęście powstała jeszcze w czasach, kiedy robiono solidne rowery, więc mimo swojego wieku spisała się wzorowo.

Na początek pozwiedzaliśmy Izabelin i trochę okolicznych lasów. Właśnie tam trafiliśmy na kładkę, na której poręczy siedziała sobie czerwona ważka.

Z Izabelina pojechaliśmy na polanę w Truskawiu, gdzie zrobiliśmy sobie małą sesję zdjęciową.

Stąd skierowaliśmy się na południe przez Stanisławów,

by potem skręcić na wschód i przez Stare Babice, następnie Bemowo i Marymont dotrzeć do metra i później do domu.

Wrażenia Agi po wycieczce:  Jechało się trochę inaczej niż na Dżastinie – dzięki większym i nieco węższym kołom, po gładkiej nawierzchni mogłam się nieźle rozpędzić, natomiast po korzeniach w lesie – czoło pochylić muszę przed Dżastinem ;)

 

Trasa:

Pobieranie