«

»

Twierdza Modlin [ok. 94 km]

W sobotę wybraliśmy się na planowaną od dawna wycieczkę do Twierdzy Modlin. Dzień wcześniej dowiedzieliśmy się, że akurat w ten weekend ma być obchodzona rocznica obrony Modlina, z okazji której zrekonstruowane zostaną te wydarzenia. Tym bardziej ucieszyliśmy się z tej historycznej wyprawy…

Jednak na samym początku drogę zagrodził nam szlaban – i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że pociąg, który za owym szlabanem przejeżdżał w iście żółwim tempie, kiedy już miał nas minąć – zatrzymywał się i zaczynał cofać… i tak parę razy, przepychając kolejno odczepiane od niego wagony. Po tej wymuszonej przerwie ruszyliśmy w końcu w dalszą drogę.

Przejeżdżając przez Łomianki czekała nas kolejna niespodzianka, historyczna atrakcja w postaci uroczystych przygotowań do mającej się odbyć później rekonstrukcji wielkiej bitwy i szarży ułanów w Łomiankach.

Przeszła wojskowa orkiestra, przygotowywano się do oficjalnych przemówień, przybywało coraz więcej okolicznych mieszkańców… My jednak musieliśmy ruszać w dalszą drogę.

Kawałek dalej przejechaliśmy przez baśniowe miejsce, gdzie można odkrywać ulice imienia swoich ulubionych bohaterów z dzieciństwa (i nie tylko). Oto kilka zdjęć z Dziekanowa Bajkowego:



Dalsza podróż zawiodła nas na niezwykle urokliwe ścieżki, jak np. tutaj – przez aleję, w której można było posłuchać o czym szumią wierzby…
Wkrótce dotarliśmy nad Jezioro Dziekanowskie – czyli starorzecze Wisły, które zmieniło swój kształt po tym jak w latach 50. usypano wały przeciwpowodziowe.
Latem można tu ponoć wypożyczyć różne sprzęty do pływania.
W okolicach Dębiny skręciliśmy w las, aby obejrzeć bunkry, które nasi czytelnicy powinni pamiętać z opisu wycieczki Dżako „Puszcza 2” ;) Podjechaliśmy jednak z innej strony, przez co niestety nie były dobrze widoczne, a przepływający tędy strumyk uniemożliwiał nam podejście bliżej. Nie wspominając już o czyhających na nas komarach…
Kiedy byliśmy już blisko twierdzy – czekała nas jeszcze jedna z wielu mozolnych wspinaczek podczas dzisiejszej wyprawy… musieliśmy wspiąć się na Most Obrońców Modlina 1939.
Po wejściu na most mogliśmy dojrzeć nie tylko zabudowania twierdzy,
ale również obserwować jak Narew łączy się z Wisłą.
Następnie trzeba było zejść w dół…
Do twierdzy próbowaliśmy się dostać od strony zachodniej – nie było to łatwe. Czekały na nas różne rodzaje krzaków, pozarastane ścieżki, ostre zarośla drapiące nogi, powalone drzewa, strome górki, na które ciężko było się wspiąć razem z rowerem, no i oczywiście komary. Dzielnie sobie jednak poradziliśmy i dotarliśmy na miejsce – na ul. Bema.
* Twierdza Modlin to unikatowy zespół budowli obronnych w skali całej Europy. Powstał z inicjatywy samego Napoleona Bonaparte, który decyzję o budowie podjął 1 grudnia 1806 r. (wcześniej, pod koniec XVIII w., na taki pomysł wpadli Rosjanie, ale nie wcielili go w życie). Pierwotnie twierdza miała służyć jako magazyn żywności, jednak szybko jej funkcja się zmieniła. Wielokrotnie stawała w ogniu walk podczas powstań (listopadowego, styczniowego) i wojen. Pierwsza obrona twierdzy przed wojskami rosyjskimi odbyła się w 1813. W późniejszym okresie znalazła się pod panowaniem Rosjan przez 102 lata. Była wielokrotnie rozbudowywana i modernizowana. Pod koniec XX w. w związku z restrukturyzacją Wojska Polskiego jednostki stacjonujące w Twierdzy Modlin zostały rozwiązane albo przeniesione. Obecnie kompleks znajduje się w zasobach Agencji Mienia Wojskowego, jest opuszczony i niestety niszczeje.

Huk wystrzałów doprowadził nas do Reduty Napoleona. Pochodzi ona z czasów Księstwa Warszawskiego i jest jedną z czterech zachowanych tu budowli murowanych. Jest to wieża artyleryjska, na parterze znajdowały się magazyny żywności, wody i amunicji, a pomieszczenia zewnętrzne stanowiły część bojową.

Obywająca się tu rekonstrukcja „Oblężenie Modlina 1813 r” przedstawiała epizody ze starcia pomiędzy wojskami rosyjskimi a broniącymi twierdzy wojskami Napoleona.
Garnizon twierdzy tworzyły mieszane oddziały polskie, francuskie, saskie i wirtemberskie.

Rekonstrukcja robiła wrażenie, szczególnie gdy podeszło się bliżej, koło wybuchającej armaty…

Następnie podjechaliśmy pod pochodzącą z ok. 1900 r. prochownię. Kiedy zaczęto rozbudowywać Twierdzę Modlin, pojawił się problem związany z bezpiecznym przechowywaniem amunicji – właśnie wtedy powstały prochownie. Niektóre zbudowane z cegły modernizowano później betonem. Jak się podaje, w Twierdzy Modlin w okresie powstania listopadowego przechowywano ok. 12 mln ładunków karabinowych i ok. 90 tys kg prochu. Podczas powstania styczniowego zapasów było jeszcze więcej. Na terenie twierdzy również produkowano amunicję.
Naprzeciwko znajdują się budynki mieszkalne podoficerów i oficerów rosyjskich, nazywane „carskimi”, a wybudowane w latach 1897-1903 dla żołnierzy armii rosyjskiej. Posiadają dwie kondygnacje z dekoracjami na wysokości klatek schodowych. Dziś są nadal zamieszkiwane (już nie przez oficerów rosyjskich ;) , ale niestety bardzo zaniedbane.

Na zdjęciu poniżej znajduje się działobitnia Gen. Dehna, powstała w 1839 r. Jest to półokrągła wieża artyleryjska, posiadająca wielkie pole ostrzału (ze względu na fakt, iż postawiono ją na wzniesieniu). Do jej podziemi można było się dostać tunelem od strony magazynu zbożowego (tunel jest odkopany i przeznaczony do zwiedzania!). Obecnie znajduje się tu Muzeum Kampanii Wrześniowej i Twierdzy Modlin.
Jadąc dalej minęliśmy Bramę Poniatowskiego – jedną z dwóch bram zbudowanych w celu wydostania się kilkunastotysięcznej załogi poza obręb twierdzy. Od strony południowej, czyli od koszar, wzbogacona jest kolumnami toskańskimi. Nam niestety nie było dane tym razem ich obejrzeć. W przeszłości do bramy wiódł przez fosę drewniany most.
Kolejna brama to tzw. Brama Północy – jeden z najstarszych obiektów twierdzy, pochodzący z czasów Księstwa Warszawskiego (do dziś zachowała się płaskorzeźba orła Księstwa Warszawskiego – widoczna na zdjęciu poniżej). W tamtych czasach była to jedyna brama twierdzy.
Przejechaliśmy też wzdłuż bardzo ciekawego budynku, mianowicie – koszar obronnych. Rozciągają się one na długości ok. 2250 m., stanowiąc tym samym najdłuższy budynek obronny Europy. Zawierały 800 pomieszczeń, mogących pomieścić ok. 20 tys żołnierzy.
Mają od 2 do 4 kondygnacji i posiadają 3 wieże. Na zdjęciu widać ślady po kulach.
Obok koszar natrafić można na Bramę Dąbrowskiego wybudowaną w podobnym celu co Brama Poniatowskiego. Tak jak w przypadku Bramy Poniatowskiego, także i tutaj wybudowano most nad suchą fosą, aby umożliwić żołnierzom wydostanie się na zewnątrz. Most był drewniany na ceglanych filarach, które zachowały się do dzisiaj. Co ciekawe, ów most wchodził w łuk, aby pomagać w obronie przed ogniem artyleryjskim przeciwnika.
Na koniec podjechaliśmy jeszcze do dawnej stacji gołębi pocztowych (gołębie wykorzystywano do przesyłania meldunków). Budynek posiada metalowe pręty na których siadały ptaki – jednak jest tak zarośnięty, że niewiele można zobaczyć (zwłaszcza jak dodatkowo atakuje Was stado wygłodniałych komarów).
Wracając z Modlina, z mostu na Narwii widzieliśmy jeszcze ruiny spichlerza. Wybudowano go w 1844 r. Oprócz funkcji magazynowych, pełnił także te obronne. Zaprojektowany przez polskiego architekta – Jana Jakuba Gaya (autora m.in. papierni w Konstancinie, którą już przedstawialiśmy na naszym blogu), uważany był za najpiękniejszy gmach Królestwa Polskiego.
Nie udało nam się obejrzeć wszystkich budynków Twierdzy Modlin (zostało nam na następny raz np. Kasyno Oficerskie, Wieża Wodna, Czerwona i Biała czy Cmentarz Wojenny). Jest to ogromny teren, w dodatku bardzo zaniedbany i zarośnięty. Nie wszystkie obiekty są niestety dostępne. Mimo, że teren posiada wielki potencjał, w mediach można co jakiś czas usłyszeć o kłopotach ze sprzedażą twierdzy. Pomimo podejmowania kolejnych prób sprzedaży i obniżania cen – nikt nie chce jej kupić (Twierdzę chciałaby przejąć gmina Nowy Dwór Mazowiecki, jednak chciałaby to zrobić za darmo, na co nie chce się zgodzić Agencja Mienia Wojskowego). Prób już podejmowano bodajże 7, a cena wywoławcza została ostatnio obniżona o 70% wartości.

Powrót z naszej wycieczki był bardzo przyjemny – przejechaliśmy przez Chotomów i Legionowo, gdzie wpadliśmy na obiad. Następnie obejrzeliśmy sobie ładne domki na Białołęce Dworskiej i wjechaliśmy na ścieżkę wiodącą przez las. Przebiliśmy się przez Kanał Żerański i dotarliśmy na Bródno, skąd Mostem Gdańskim dojechaliśmy do metra, no i do domu!

 

Trasa:

Pobieranie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: