Archiwum miesięczne: Kwiecień 2011

Puszcza 2 [ok. 70 km]

Tym razem na wycieczkę wybrałem się sam. Z metra Młociny (gdzie postałem sobie na światłach, które zmieniają się raz na parę minut, chociaż ruch tam jest właściwie zerowy) ruszyłem prosto do puszczy. Mimo, że ogólnie był mały ruch, w Izabelinie zrobiło się dosyć tłoczno (pewnie skończyła się msza). Tutaj chciałbym pozdrowić kierowcę pewnego bardzo szerokiego samochodu, który nie tylko nie wyprzedzał mnie „na styk”, ale nawet podziękował jak zrobiłem mu miejsce zjeżdżając do zatoczki przystankowej. W końcu szosa się skończyła i wjechałem do lasu, który przywitał mnie strumykiem, przez który trzeba było przenosić rower. Po chwili trafiły się jeszcze takie moczary:
Na szczęście nie trzeba było się przez nie przeprawiać. Dalej był już piach, piach i jeszcze trochę piachu. Nie raz musiałem zsiadać z roweru i tak do miejscowości Wiersze, gdzie wróciłem na szosę, uff.
A to Pomnik Niepodległej Rzeczpospolitej Kampinoskiej przy cmentarzu partyzanckim w Wierszach.
Przez Wiersze i dalej przez Kiścinne po jednej stronie szosy jest wydzielona białym pasem ścieżka rowerowa. Całkiem fajne, tanie rozwiązanie, chociaż przy takim ruchu nie wiem czy potrzebne. Na pewno lepsze od chodnika z uwielbianej przez wszystkich rowerzystów kostki, a takie chodniki też widziałem i to nie tylko w miejscowościach, ale i miedzy nimi (żeby była jasność – w polu).
Po zapoznaniu się z wszelkiego rodzaju dziurami w asfalcie (np. fragment drogi wyglądał jak skóra słonia, kawałek dalej nawet z opcją trąd) w miejscowości Dębina zjechałem z szosy i udało mi się odnaleźć Fort V, będący częścią wewnętrznego pierścienia fortów Twierdzy Modlin.
Stąd ruszyłem w drogę powrotną zahaczając o Jezioro Dziekanowskie:
Potem już tylko Łomianki, Młociny i do domu.

 

Trasa:

Pobieranie

Dookoła Chopina [ok. 38 km]


Dzisiaj wpadliśmy na pomysł żeby objechać Lotnisko Chopina. Zaczęliśmy od Cargo, gdzie można było obserwować startujące i lądujące samoloty, jak również wyczyny motocyklistów na ścigaczach.
Okazało się, że ze względu na wiosenne błotko nie uda się nam przejechać wzdłuż płotu lotniska, dlatego w dalszą drogę ruszyliśmy koło torów świeżo budowaną ulicą (częścią przyszłej obwodnicy), z której też było widać lądujące samoloty.
No chyba, że akurat widok zasłaniały hałdy piachu.
Mijając lotnisko od południa miało się wrażenie, że samoloty jeżdżą po polu.
Odwiedziliśmy Paluch i przez Rybie dojechaliśmy niejednymi wertepami do Parku nad Raszynką.
W parku było bardzo przyjemnie,
można było cieszyć się już pierwszymi oznakami wiosny – np. forsycjami w rozkwicie.
Z parku widać było też Kościół Św. Szczepana w Raszynie
oraz Staw Raszyński.
Po przecięciu zakorkowanej Alei Krakowskiej
podziwialiśmy uroki Stawu Puchalskiego.


Z tej strony również widoczny jest Kościół Św. Szczepana.
W drodze powrotnej czekała nas niespodzianka – kolejna budowa drogi. Tym razem nie dało się przejechać,
ale dzięki temu trafiliśmy nad uroczy stawik.
Przy piekarni na naszej trasie zapachniało świeżymi bułeczkami, a Aga poczuła małego głoda.
Wreszcie dotarliśmy do Fortu Okęcie. Kiedyś jego zadaniem miała być obrona szosy prowadzącej do Krakowa (obecnie Alei Krakowskiej). W 1980 r. rozbił się tu samolot pasażerski, zginęło wówczas 87 osób. Ulicę prowadzącą do fortu nazwano od nazwiska kapitana samolotu, Pawła Lipowczana. Po wschodniej stronie fortu usytuowany jest mały cmentarz wojenny, założony w 1939 r.

Na koniec, przy ul. Wirażowej, jakby tego było mało, znowu trafiliśmy na plac budowy obwodnicy. Tym razem na szczęście pusty, więc udało się nam przez niego przemknąć i już bez kolejnych niespodzianek wrócić do domu.

 

Trasa:

Pobieranie

Wycieczka „romantyczna” [ok. 34 km]

Nareszcie nadeszła wiosna, więc pora na rozpoczęcie sezonu rowerowego:)
Po długiej przerwie witamy ponownie na naszym blogu i zapraszamy do przeglądania relacji z kolejnych wpraw, które planujemy odbyć w najbliższym czasie.

Prawie cała trasa naszej pierwszej wycieczki wiodła ścieżką rowerową. Najpierw do Mostu Siekierkowskiego, a potem na południe Wałem Miedzeszyńskim. Mimo niesprzyjającego wiatru udało nam się dotrzeć do celu, czyli ul. Romantycznej. Z niej trafiliśmy nad Wisłę. Tam przez chwilę podziwialiśmy widoki:
W tle widać kominy elektrowni Siekierki i wieżowce wraz z PKiNem w centrum:

Pokręciliśmy się trochę nad rzeką, przejechaliśmy polnymi drogami, a później wróciliśmy taką samą trasą – tym razem jednak wiatr wiał w plecy.
Jak widać ciepły i ładny weekend zachęcił także innych do rowerowych wojaży czy romantycznych spotkań:

 

Trasa:

Pobieranie

Strona 1 z 11